Wąska, cicha uliczka

Merytoryczne, Przemyślenia    11 Czerwiec 2009 8:12

Życie potrafi zaskoczyć. Ostatnio przeczytałem, że firma pocztowa zaskarżyła spółdzielnie o niewymienianie skrzynek na  nowe, europejskie. U mnie na osiedlu niedawno zmienili skrzynki. Co ciekawe trochę wcześniej zachwalałem skrzynki pocztowe za odporność na spam. Żeby coś do niej wrzucić trzeba było mieć klucz. Listonosz otwierał całą szafkę ze skrzynkami za pomocą specjalnego klucza.

Teraz weszło nowe: skrzynki są na zewnątrz budynku. Nie dość, że trzeba kluczem przekręcić w odwrotną stronę niż gdy otwiera się drzwi, to jeszcze jakiś przepomysłowy projektant sprawił,  że skrzynka ma  otwierać się w najmniej przewidywalnym kierunku – do góry! A już najgorsze jest to, że do skrzynki może wrzucić kto chce i co chce. Teraz nie różnią się one  niczym od skrzynki mejlowej, gdzie także każdy może wysłać swój spam.

Osiedle codziennie odwiedzane jest przez rzutkiego pana w średnim wieku, który uzupełnia codziennie zapas makulatory mnie i sąsiadom. Nie mogąc tego dalej znieść, zrezygnowałem z faktur i innych rudakowskich listeli, a zawartość skrzynki zgrabnym ruchem raz na tydzień przenoszę do kubła na śmieci.

Konsekwencją tego, bądź co bądź, nudnego opowiadania jest wniosek, który mi się w związku z tym nasunął. Kiedyś dużo korespondowałem przez pocztę. Wtedy czekanie na list było ekscytujące, a jaśniejąca, papierowa płaszczyzna wewnątrz skrynki sygnalizowała coś nowego, nieznanego, a przede wszystkim indywidualnego.

Tak, bo właśnie indywidualność jest jedną  z cech komunikacji społecznej – każda rozmowa, korespondencja z człowiekiem jest jedna i jedyna. Nie ma prawa powtórzyć się w całym wszechświecie.

Teraz korespondowanie nie sprawia takiej radości. Wyciąganie ważnego listu ze śmietnika nie jest niczym miłym. Pomimo to, sentyment pozostał. A e-maile? Emaile były świetne… do czasu. Miałem darmową skrzynkę  w Onecie. Po paru miesiącach zaczęli codziennie wysyłać spam. Skasowałem. Miałem skrzynkę w O2. Po paru miesiącach… końcówkę znasz.

Teraz mam skrzynkę na własnej domenie. Czy jestem zadowolony? No nie do końca, bo różne organelle bombardują moją skrzynkę spamem. Filtr antyspamowy jest co prawda skuteczny, ale sama świadomość obecności spamu w tym medium komunikacji bezcześci je niczym graffiti, porysowane szyby i spalone przyciski w nowym tramwaju.

To tak jakbyś chciał pogadać ze znajomymi i wybrał do tego głośną ulicę. Prędzej czy później ktoś zaproponuje skręt w jakiejś wąskiej, cichej uliczce. Inni znajomi będą mieli problem w znalezieniu Was, ale to jest niska cena ciszy i spokoju.

Z wiekiem człowiek nabiera sentymentu do medium komunikacji. Ja mam taki sentyment do listeli, mejli i rozmów przez komórkę. Ale czy oznacza to, że będę komunikować się w ten sposób całe życie? Jeżeli przywyknę do hałasu i zrobię się przygłuchy – owszem.

Jeżeli jednak nie to są SMSy, Twittery, komunikatory, blogi, platformy społecznościowe itp. Co je łączy? Że jest w nich dosyć cicho. To nie jest jeden wielki pokój, w którym wszyscy się przekrzykują (jak na czacie albo IRCu), ale małe wydzielone pokoje, których ściany lepiej niż w nowym budownictwie chronią przed hałasem z zewnątrz.

Ludzie tego potrzebują. Szczególnie młodzi, którzy nie kierują się sentymentem i mają jeszcze dosyć dobry słuch. Wybierają miejsca gdzie mogą spokojnie “rozmawiać”. Zresztą samo słowo “rozmawiać”  przybiera nowe znaczenia np. w “porozmawiamy na gadu”.

Dlatego warto obserwować jak młodsze osoby rozmawiają i też próbować w ten sam sposób.

Poraz kolejny odniosę się do własnych doświadczeń: w komunikacji internetowej przedkładam mejla nad komunikator. Dlaczego? Po głębszym zastanowieniu doszłem do wniosku, że mejl:

  • Jest większa pewność, że dotrze do odbiorcy
  • Jest trwalszy
  • Jest łatwiejszy w przeszukiwaniu i organizacji
  • Łatwo go wyeksportować i zaimportować

Czy te same cechy może spełniać Twitter albo komunikator? Owszem. Jeżeli będzie, to pewnie przekonam się do tego sposobu komunikacji. Ale zawsze pozostanie coś w środku, co podpowie, że jednak email jest bardziej “oficjalny”. Czy to nie jest sygnał, że człowiekiem kieruje coś więcej niż efektywność?

Zresztą nie jest to odosobniony dowód. Każdy ma rodziców i zna pewnie parę dziwnych zwyczajów związanych ze sposobem komunikowania się. Zastanów się, czy znasz takie dziwostki?

Już masz? No więc są to elementy swoistego regulaminu, kodeksu, który pomagał ludziom porozumiewać się. Pomagał, ale międzypokoleniowo utrudnia. Młodzi ludzie może uczą się od starszych, ale kwestie związane z komunikacją wydają się bardzo słabo dziedziczne społecznie.

Niedawno dałem ogłoszenie. Mam na sprzedanie zestaw głośniomówiący do komórki. W ogłoszeniu podałem numer telefonu i oczekiwałem na rozmowy związane z moją ofertą. Co się okazało kilka osób przysłało odpowiedzi SMSem. Norma prawda? No dla mnie to w jakiś sposób okazało się lekceważeniem czy olewaniem tematu. A dla tej osoby? Zapewne młodszej? Pewnie był to normalny sposób komunikacji. Nie jest to oczywiście kwestia być albo nie być, ale jednak odczułem pewną drobną różnicę w sposób jaki postrzegam SMSy a rozmowę.

Rozmowa oznacza, że ktoś poświęca więcej czasu, wyraża wiecej emocji, ujawnia w głosie swoje nastawienie itp. A my mocno w to wierzymy, że dusza człowieka jest w jego głosie.

Poza tym to on płaci za możliwość porozumienia się.

A SMS?

2 lata temu jeden z operatorów komórkowych doniósł, że Polacy wysłali w święta prawie 300 000 000 SMSów. A więc da się w SMSie przekazać mniej więcej tą samą treść w sensie werbalnym i emocjonalnym co za pomocą rozmowy. Co więcej SMSy mają korzyści, które powodują, że młodzi ludzie wybierają ten sposób komunikacji ponad rozmowę telefoniczną.

Co z tego wynika? Młodsi ludzie zazwyczaj uczą się od starszych.

W przypadku komunikacji odważę się napisać, że jest odwrotnie.

To młodzi ludzie wybierają lepsze sposoby komunikacji. Czy my potrafimy ocenić o ile lepsze? Przez swoje przyzwyczajenia, sentymenty i słuch przygłuszony staniem w hałaśliwych miejscach pewnie nie. Poza tym mamy ogromną grupę ludzi w naszym wieku, która rozmawia w określony sposób i nie możemy tak łatwo z tego medium zrezygnować.

Warto przyjrzeć się jak młodsze od nas osoby tworzą relacje społeczne i kontakty, aby samemu móc skorzystać z dobrodziejstw nowych sposobów komunikacji. Możliwość dzielenia się życiem, przemyśleniami i emocjami z innymi jest przecież dla nas wszystkich niezwykle ważna.

Wymaga to zapewne dużo wysiłku i nie było łatwiejsze ani 1 000 ani 100 lat temu, ale jednak myślę że warto.

Nie bez kozery mówi się, że żeby przekazać coś młodszym trzeba mówić ich językiem. Trzeba mówić językiem odbiorcy nie dlatego, że jest inny, ale dlatego, że jest dobry. Słuszność tej tezy została zresztą potwierdzona wiele razy…

Ku pamięci  Marii Amelii Lopez.

Przygotowałem dla Ciebie wpisy:

Dodaj do Sfory | Dodaj do Wykopu | Dodaj do Osnews


2 komentarzy »

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI

  1.   23 Czerwiec 2009, Asen:

    Dobry tekst, jak większość tych dobrych nie wzbudził zainteresowania. “0 komentarzy” to często komplement.
    Tak mi się na nostalgię zebrało. :D

    komentarz #

  2.   23 Czerwiec 2009, Tomaszs:

    @Asen
    Niby tak, ale z drugiej strony słabo motywuje do dalszego pisania. Gdzieś tam są osoby które może czytają to co piszę, ale nie komentują za dużo. A ja piszę głównie dlatego, że wierzę że tak jest, albo może będzie. No a liczby ze statystyk – no niby by mogły, ale jednak nie dają za dużo motywacji.
    No w każdym bądź razie już nie jest “0″ :) Dzięki :)

    komentarz #

Dodaj komentarz

XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


Programming Blogs - BlogCatalog Blog Directory
WordPress, Pool Theme - Borja Fernandez - mod