Spór między GEMA a Rapidshare i nowości Odsiebie

Przy okazji historii Odsiebie prześledziłem losy niemieckiego odpowiednika tego serwisu czyli Rapidshare. W tym poście przedstawiam je, dwie nowe reakcje na spór ZPAV – Odsiebie oraz moje komentarze na ten temat. Jeżeli przejadł Wam się ten temat to nie polecam lektury.

20 styczeń 2007

GEMA (Niemiecki ZPAV) oskarża Rapidshare o używanie utworów w „bezprawny sposób”. Hans-Herwig Geyer (rzecznik GEMA) mówi, że wierzy, że Rapidshare w obecnej postaci nie powinno działać dalej. Sąd rejonowy w Kolonii zaznacza, że mimo że to użytkownicy, a nie operator umieszczali na stronie pliki, nie umniejsza to odpowiedzialności operatora za naruszenie praw autorskich w kontekście udostępnianej usługi [hostingu]. Herald Heker (członek zarządu GEMA) powiedział, że „wyrok sądu będzie miał precedensowy wpływ na to, jak inne „usługi Web 2.0” jak YouTube i MySpace będą traktowane w przyszłości”.

23 styczeń 2008

Update: Unieważnione wyrokiem sądu apelacyjnego z 5 maja 2009. GEMA wygrało sprawę w sądzie w Dusseldorf z Rapidshare. GEMA oświadczyło, że teraz wyrokiem sądu Rapidshare będzie musiało blokować dostęp do wszystkich treści do których prawa ma GEMA. W swojej obronie Rapidshare ogłosiło, że tylko użytkownicy mogą brać odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich”. Sąd nie zgodził się z tym i uznał, że serwis był używany głównie do nielegalnych aktywności, a firma generuje „znaczące” miesięczne zyski z tych nielegalnych aktywności. GEMA ogłosiło, że „sąd nakazał poczynić kroki, które mogą uczynić usługę Rapidshare mniej atrakcyjną, a nawet ją zamknąć”. Oznacza to, że GEMA może potencjalnie doprowadzić usługę do zamknięcia jeżeli dostęp do wszystkich utworów, do których prawa należą do GEMA nie zostanie zablokowany. Jak pisze serwis TorrentFreak „w międzyczasie, kiedy obracać się będą prawne tryby, Rapidshare.com i Rapidshare.de będą działać dalej jak zwykle”.

16 luty 2008

Rapidshare ogłosiło, że będzie odwoływać się od wyroku sądu. Rapidshare ogłosiło, że chce „wyjaśnić prawną sytuację dostawców usług hostingowych”. Ponadto zaznaczyło, że to prawie niemożliwe, aby kontrolować umieszczane pliki, gdyż użytkownicy mogą zmieniać ich nazwy, rozdzielać na części albo zapisywać w innym formacie przed umieszczeniem w Internecie. Kontynuując mówca powiedział, że nie wszystkie pliki mogą być uważane za nielegalne i łamiące prawo autorskie, gdyż fani mogą używać usługi hostingowej do trzymania kopii swoich kolekcji MP3 bez udostępniania komukolwiek linku doń. GEMA ogłosiło, że prowadzi postępowanie ugodowe z Rapidshare.

Czytaj podobne  Właśnie złamałeś prawo

1 październik 2008

Wyrok sądu w Hamburgu mówi, że Rapidshare robi za mało, żeby chronić prawa autorskie i że jego system filtrowania nie jest efektywny. Sąd ogłosił, że Rapidshare musi teraz stać się bardziej aktywne w szukaniu plików, które łamią prawa autorskie, szczególnie po zgłoszeniach od właścicieli tych praw. Oprócz tego sąd nakazał Rapidshare proaktywnie sprawdzać czy publikowane treści nie naruszają praw, a oprócz tego serwis ma zapisywać adresy IP naruszających prawa. Rapidshare do tej pory używało hasha MD5 do sprawdzania czy plik nie został już wcześniej uploadowany, ale sąd zauważył, że to nie wystarczy gdyż gdy uploader zmieni kilka bitów, hash MD5 się zmieni też.

25 czerwiec 2009

Berliński sąd przyznał rację GEMA w sporze z Rapidshare. Nakazał „proaktywne filtrowanie” ścieżek od GEMA. „To oznacza, że właściciel praw autorskich nie musi na bieżąco sprawdzać legalności plików” – dodało GEMA. „Nie uważamy, żeby wyrok sądu był przełomem w sprawie” – uważa szef Rapidshare Bobby Chang – „Jak pokazują inne postępowania w podobnych przypadkach z GEMA, istnieją różnice w interpretacji faktów przez różne sądy. Według naszych doświadczeń sądy odwoławcze starają się ograniczać zasięg decyzji poczynionych przez sądy niższej instancji”.

29 czerwiec 2009

Rapidshare przegrało sprawę w berlińskim sądzie. Częścią wyroku był nakaz „proaktywnego filtrowania” 5000 utworów zgłoszonych przez GEMA i zapewnienie, że nie będą dystrybuowane na serwerach. Rapidshare ogłosiło, że odwoła się od wyroku. GEMA przygotowało oprogramowanie wyszukujące w sieci nielegalne pliki, ale Rapidshare uważa że nie działa ono jednak dobrze, gdyż nie uwzględnia linków umieszczonych na prywatnych forach, plików spakowanych lub mających nazwę wprowadzającą w błąd. Bobby Chang – Szef Rapidshare zauważył, że GEMA podąża krokami RIAA, co spowoduje, że zniechęci do siebie swoich fanów i klientów. „GEMA próbuje cofnąć czas” – podsumował.

Czytaj podobne  Raport Mediny do kosza

Update: 5 maj 2009

Rapidshare wygrało sprawę w sądzie apelacyjnym w Dusseldorfie. Sąd unieważnił decyzję sądu niższej instancji z 23 stycznia 2008. Uznał, że nakazane przez ten sąd aktywne filtrowanie plików po rozszerzeniach plików czy nazwach jest nierozsądne i stwierdził, że Rapidshare udostępnia tylko platformę do udostępniania plików i nie odpowiada za naruszenia prawa przez użytkowników tej platformy, gdyż to tylko oni ponoszą za te naruszenia odpowiedzialność.

Nowe komentarze

Jeżeli chodzi o nowe komentarze dotyczące Odsiebie to na stronie akcji protestacyjnej dostępne są już wypowiedzi 4 prawników.

Oprócz tego Grzegorz Marczak nagrał videocast, w którym stwierdza „nie wiem czy policja powinna zamykać serwis czy nie, ale jeżeli ktoś jest podejrzany o to, że jego działalność główna firmy łamie prawo, to na chwilę trzeba wyłączyć [stronę] aby sprawę wyjaśnić”. Czas pokaże jak długo ta „chwila” będzie trwać.

Natomiast anonimowy bloger dc1 uważa, że zamknięcie strony było następstwem „standardowego zatrzymania podejrzanych oraz zatrzymania materiału dowodowego” . Rozumiem, że autor miał na myśli to, że policja zabezpieczyła dowody przez fizyczne wyciągnięcie dysków z zagranicznej serwerowni (???). Jakoś wątpię, żeby nasza policja fatygowała się do zagranicznej serwerowi aby dyski serwisu wyjmować. Nawet nie wiem czy prawo by im na to pozwoliło. A jeżeli jednak tak zrobili, to pojawia się od razu pytanie jak polska policja zabezpieczyłaby dowody np. w sprawie takiego serwisu jak Google? Myślę jednak, że bardziej sensowne jest to, że wbrew domysłom dc1 policja po prostu wyłączyła stronę zdalnie i to bynajmniej nie w celu zabezpieczania dowodów, bo te przecież mogliby po prostu skopiować.

Mój komentarz

Sprawa GEMA vs Rapidshare przypomina rodzimą ZPAV vs Odsiebie. Po jednej stronie mamy zrzeszenie artystów, po drugiej dostawcę usług hostingowych.

Postępowanie ws. Rapidshare trwa już 3 lata. Jak ogłosiło RS już w lutym 2008 roku, chce „wyjaśnić prawną sytuację dostawców usług hostingowych”. Wygląda na to, że w tym celu będzie musiało przejść całą ścieżkę prawną. Jest to ważne, ponieważ ostateczny wyrok w tej sprawie określi jakie warunki musi spełniać dostawca usług hostingowych w Niemczech, aby działać zgodnie z tamtejszym prawem.

Czytaj podobne  YouTube pod ciemną banderą

Zwraca na to też uwagę szef GEMA Herald Heker mówiąc: „wyrok sądu będzie miał precedensowy wpływ na to, jak inne usługi Web 2.0 jak YouTube i MySpace będą traktowane w przyszłości”.

Jakie różnice na tym etapie zarysowują się między historią Rapidshare a Odsiebie? Dla mnie najwyraźniejsze i budzące zastrzeżenia, jeżeli nie oburzenie to:

Rapidshare nie zostało zamknięte przez prokuraturę, policję ani żaden z sądów ani razu podczas 3 lat postępowania. Nawet wyroki sądów tego nie nakazywały a jedynie kazały usunięcie plików łamiących prawa autorskie i wzmocnienie zabezpieczeń antypirackich. Odsiebie zostało zamknięte na wniosek prokuratury jeszcze zanim sprawa trafiła przed oblicze sądu.

Jak przeczytałem w jednej z informacji strona była głównym dochodem jej autorów. W związku z czym zamknięcie strony = zamknięcie firmy = brak dochodów itd. W tej sytuacji trudno powiedzieć, czy autorzy będą mieli w ogóle pieniądze, aby móc bronić się przed niezawisłym sądem. Sądząc po historii Rapidshare trzeba mieć ich dużo i czekać 3 jeżeli nie więcej lat na sensowne ustalenia sądu. Wiadomo, że sąd rejonowy nie wyda precedensowej decyzji w tak ważnej i bardzo świeżej materii.

Żeby ustalić legalne zasady działania firm hostingowych w Polsce prędzej czy później ktoś będzie musiał poprowadzić sprawę całą drogą, aż do sądu najwyższego.

Przedstawiciele GEMA otwarcie mówią o chęci wyjaśnienia sytuacji prawnej. Jest to zaskakujące, kiedy porównamy to do wypowiedzi ZPAV, które według mnie pokazuje, że tej organizacji chodzi tylko o zamknięcie usługi Odsiebie, a nie o ustalenie zasad, kiedy usługi hostingowe mogą być świadczone legalnie. Zniechęcenie innych osób do świadczenia usług hostingu jest zapewne łatwiejsze niż ustalenie zasad współpracy z większą liczbą podmiotów w imię ochrony praw autorskich.

Wyciąganie wniosków pozostawię czytelnikom.

Przeczytaj też

Zaczyna się internetowa rewolucja a Ty jesteś jej ... Telewizja, kino i muzyka upadają. Tylko Ty jesteś w stanie zmienić ten stan rzeczy. Masz wszystko co jest potrzebne, żeby rozpocząć internetową rewolu...
Ochrona danych osobowych, która nikogo nie chroni ... Jakiś czas temu testowałem Freshmaila. Jest to narzędzie online do wysyłania newsletterów. Zaskoczyło mnie jak duże wymogi są tam dotyczące hasła. Has...
Wikileaks i wojny medialne Dzisiaj trochę offowo, o WikiLeaks i wojnach medialnych jakich doświadczamy w ostatnich tygodniach. My żyjąc sobie tutaj w pokojowych warunkach od ...
Podatek od piractwa i kserowania – już wiem ... Czy zdarzyło Ci się kopiować książki podczas studiów? Albo nagrywać na pendrive albo płytę DVD film albo muzykę bez zgody autora? Bardzo wielu ludzi t...
Piractwo a pożytki dla twórców Tydzień temu udostępniłem video kurs w sieci Torrent. O zgrozo - myślą ci z Was którzy są twórcami, przecież to siedlisko piractwa. I z pewnością maci...
Regulamin NK vs FB Wokół nowego regulaminu NK.pl wybuchła burza dlatego postanowiłem przyjrzeć się regulaminowi Facebooka i Naszej Klasy i zobaczyć skąd ta panika. Okazu...
Napisano w Prawo Tagi: , , , , , , , , ,
One comment on “Spór między GEMA a Rapidshare i nowości Odsiebie
  1. Daniel Dryzek pisze:

    Dobry artykuł. A najważniejsza jest w tym wszystkim dla mnie wypowiedź Bobby Chang – Szefa Rapidshare – “GEMA próbuje cofnąć czas”.

    Te wszystkie organizacje “chroniące” autorów treści tak naprawdę zbijają na tym ogromną kasę, a sami artyści wcale nie czerpią z tej działalności aż tak dużo korzyści.

    Zresztą zauważcie kto najbardziej protestuje przeciwko pobieraniu plików z Internetu: artyści czy organizacje, które ich “chronią”?