Bul powinien być wpisany do słownika!

Co trzecie wystąpienie wyrazu “ból” i “na razie” jest niepoprawne, a ponad co piąte “naprawdę”, “na co dzień”, “na pewno” i “w ogóle” też. Czy te formy wejdą do słowników?

Oglądałem ostatnio program “Matura to bzdura” zadedykowany ortografii. Jego twórca w każdym odcinku wychodzi na ulicę i przepytuje ludzi z wiedzy, którą każdy maturzysta mieć powinien. Powinien… realia są jednak inne. W ostatnim odcinku autor wziął na tapetę temat ortografii. Ankietowani popełniali masę błędów, a w komentarzach najczęściej powtarzającym się określeniem jest “idioci”. Właściwie nic nowego, u nas bardzo często można spotkać osoby, które potrafią tylko wytknąć błąd ortograficzny, a własnego zdania na jakiś temat nie mają.

Byłbym przeszedł do porządku dziennego gdyby nie wykop o “nowej ortografii”. Jego autor wspomniał o nurcie nazywanym tym mianem, który stawia sobie za cel uproszczenie ortografii języka polskiego. Autor wykopu też uważa, że ludzie, którzy popełniają błędy to idioci i “trudna młodzież”. Znowu nic nowego.

Jednak to przypomniało mi o filmie “Matura to bzdura”. Ludzie popełniali tam pełno błędów, a w jednym z wcześniejszych odcinków w komentarzach pojawiły się głosy, że autor specjalnie dobiera osoby, które nie znają danego tematu i nie jest to reprezentatywne dla całego społeczeństwa. W przypadku geografii, czy biologii nie jesteśmy w stanie zweryfikować tej tezy.

Ale w przypadku ortografii… owszem! Jeżeli sprawdzimy, czy dana forma jest powszechna tak samo jak w filmie “Matura to bzdura” sprawdzimy po pierwsze czy ten odcinek jest w jakimś stopniu reprezentatywny dla wiedzy całego społeczeństwa o ortografii. Ponadto sprawdzimy czy nie jest przejaskrawiony.

Jak to zrobić? Posłużyłem się w tym celu Google. Wpisałem do wyszukiwarki poszczególne frazy, poprawne i niepoprawne, otoczone cudzysłowem. Wyszukiwarka pokazuje wtedy na ilu stronach występuje dany wyraz albo fraza. Następnie możemy porównać częstotliwość występowania poprawnej i niepoprawnej formy, aby sprawdzić, które są szczątkowe, a które powszechne.

Czytaj podobne  Jak przyspieszyć Androida 2017?

Jakie są minusy takiego testu? Po pierwsze niepoprawne formy znajdują się na stronach poświęconych właśnie ortografii. To mogłoby przeinaczyć wyniki testu. Ale jak sądzę, zawsze obok błędnej formy podana jest też poprawna, więc nie powinno to zaburzyć proporcji występowania. Kolejne ryzyko to występowanie wyrazu też w innej formie, która jest poprawna np. Francuzki a francuski – na potrzeby tych wyrazów szukałem frazy “język francuski” i “język francuzki” aby wykluczyć same Francuzki.

No i jeszcze pytanie jak te proporcje mają się do liczby ludności. Czy osoby świadome lepszej ortografii częściej wypowiadają się w Internecie? Czy może osoby, które na ortografii się nie znają? Tego nie wiem. Nie przychodzi mi do głowy sposób weryfikacji tej proporcji. Można by jeszcze uwzględnić w wynikach to ile osób ma maturę, a ile nie. Wtedy można by oszacować ile osób stosuje formy poprawne a ile niepoprawne. Oczywiście byłby to bardzo zgrubny szacunek, ale i tak lepszy niż brak jakiegokolwiek.

Ale dosyć tego gadania. Po przeliczeniu otrzymałem wykres. Niebieska kolumna pokazuje ile procent wszystkich występowań wyrazu to wyraz poprawny, a czerwona ile niepoprawny:

Jak widzicie do testu wziąłem pod uwagę wyrazy: w ogóle, pszenica, rzadko, stamtąd, żuchwa, naprawdę, poza tym, na razie, na co dzień, na pewno, gżegżółka, mężczyzna, język francuski i z powrotem.

Jakie wnioski można wysnuć z tych danych? Otóż niektóre błędy nie są aż tak powszechne jak mogłoby się wydawać.

Błędne formy: przenica (2%), żadko (4%), rzuchwa (2%), pozatym (12%), grzegżółka (6%), męszczyzna (ok. 0%), język francuzki (0%) są stosowane marginalnie. Czy autor “matura to bzdura” specjalnie dobierał sobie osoby, które nie znają tych form? Czy miał tyle szczęścia, żeby na nich trafić? No nie sądzę, myślę, że to wynika ze stresu. Co innego napisać poprawnie wyraz na papierze a co innego przeliterować go i to przed kamerą. Ortografię, przynajmniej ja, zapamiętuję mechanicznie tzn. przez częste pisanie poprawnej formy. Gdybym był zapytany na ulicy o niektóre wyrazy też może bym nie potrafił powiedzieć jak się je pisze, ale jakbym dostał kartkę to bym  napisał je poprawnie. A trzeba jeszcze podkreślić, że jest stres przed kamerą także to wpływa na wyniki takiego testu ulicznego.

Czytaj podobne  Drogowy survival test - sprawdź czy umiesz jeździć po polskich drogach

A więc zostawmy te błędy. Jak ktoś robi je na papierze albo w sieci no to powinien rzeczywiście popracować nad ortografią. Nie tylko dlatego, że pisze niepoprawnie, ale też dlatego, że forma, której używa jest mało powszechna.

Ale jest mały szkopuł. Okazało się bowiem, że część form niepoprawnych jest wyjątkowo popularnych. Autor “matura to bzdura” dobrze wybrał sobie te formy, ponieważ zdają się one reprezentować najpowszechniejsze błędy, które popełniamy.

Na przykład “wogóle” stosowane jest w 23% przypadków. Co zrobić z takim wynikiem? Można oczywiście uznawać, że jest to kategorycznie błąd i walczyć o jego wypielenie.

Wracając jednak do tematu “nowej ortografii” jest inna droga. Jest to postulat wysnuwany przez niektórych lingwistów. Mówi on, że powszechne formy wyrazów powinny być w końcu uznawane za poprawne. Reformy ortografii dzieją się nieprzerwanie na świecie i nie jest to nic nowego. W ten sposób Niemcy parę lat temu zrezygnowali ze swojego charakterystycznego B na rzecz dwóch s. W każdym bądź razie my reform nie mamy, ale możemy zastanowić się, które formy mogłyby zacząć być uznawane za poprawne.

Do tego trzeba ustalić jakiś próg powszechności, kiedy dana forma powinna być uznana za powszechną. Np. czy jeżeli 1/10 osób używa niepoprawnej formy powinna ona być uznana? No nie bardzo. A jedna na pięć? Czy jeżeli na 5 osób jedna używa formy uznawanej za niepoprawną, czy powinna nauczyć się poprawnej, czy też ta jej forma powinna być uznana w za poprawną? Albo inaczej: czy jeżeli 7 milionów Polaków używa formy uznawanej za niepoprawną, czy ona powinna być uznana za poprawną?

Załóżmy na potrzeby tego eksperymentu myślowego, że tak. 1/5 = 20%. Jeżeli przyjmiemy taki próg, po odsianiu mało popularnych form niepoprawnych otrzymamy taki wykres:

Czytaj podobne  Czy gry uratują Naszą Klasę?

“Bul” Komorowskiego był używany w 38% przypadków (spośród 10 mln), narazie 36% (z 30 mln), na prawdę 28% , nacodzień 28%, napewno 22%, wogóle 23%.

Popularność formy “bul” może być nakręcona przez media, które cytowały ten błąd ostatnio, więc nie brałbym na poważnie wyniku tego wyrazu.

Jeżeli jakaś forma niepoprawna stała się tak powszechna jak powyższe to najwidoczniej ludziom bardziej odpowiada od tej słownikowej. Czy w takim razie nie lepiej by było uznać ją za poprawną, skoro ludzie i tak jej używają nagminnie?

Jeżeli przyjmiemy takie podejście to do słowników powinny wejść “narazie”, “na prawdę”, “nacodzień”, “napewno” i “wogóle”. No i może “bul” 😉

Przeczytaj też

Instagram help hackers maintain access to hacked a... My account was hacked. For a year there is no way to get back access. Hacker controls the account, and Instagram helps him do it. Personally i ...
Jak założyć firmę? Jak założyć firmę? Dowiedz się z tego wpisu! Założenie firmy jest naprawdę proste. Any to zrobić trzeba załatwić kilka prostych formalności i j...
10 najlepszych zabawek dla niemowląt na Aliexpres Wkrótce święta Bożego Narodzenia, a wraz z nim czas kupowania prezentów. Najbardziej z nich cieszą się najmłodsi. W tej grupie szczególnie ważne są pr...
Teraz kazdy moze stworzyc ransomware Wygląda na to, że WannaCry jest dopiero początkiem globalnego rozwoju trojanów żądających okupu za odszyfrowanie danych. Jak donosi Forbes na c...
Jak położyć panele podłogowe? Jak położyć panele podłogowe?  Po pierwsze kup panele, podkłady pod panele i plastikowe elementy do uzyskania równego odstępu od ściany. Do pra...
Napisano w Varia Tagi: , , , ,
One comment on “Bul powinien być wpisany do słownika!
  1. Sandra pisze:

    Tylko czy Internet jest dobrą skarbnicą wiedzy na ten temat? Nie mam do końca przekonania. Brakuje tutaj danych o chociażby wieku (wszak umiejętność pisania nabywamy zwykle szybciej, niż znajomość ortografii). Pisanie “w Internecie” często nie umożliwia nam poprawy wysłanego błędu, trudniej go również zauważyć. Dodatkowo często google służy ludziom jako słownik ortograficzny…

    Najbardziej uderza mnie jednak sposób reakcji, gdy błąd zostanie zauważony. Zwykle w sposób agresywny (a jakże!) zostajemy poinformowani o “dysie” lub o tym, że autor jest już “po szkole”. Dramat.

    Ciężko mi uznać takie przemiany za naturalne. Dla mnie to trochę jak ustalanie progu głupoty i lenistwa. No bo z czym innym mamy do czynienia w dobie Internetu, automatycznego sprawdzania pisowni czy powszechności programów biurowych?

Menu