Librus to koniec wagarów i nieuków?

Czy Librus to ułatwienie dla nauczycieli i dyrektorów, a może utrudnienie życia uczniom i ich rodzicom? Dowiedzcie się najpierw co to jest z artykułu i napiszcie w komentarzu!

Librus to katowicka firma rozwijająca od wielu lat Zintegrowany System Edukacyjny. Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się system informatyczny dla szkół, dyrektorów, nauczycieli i rodziców. Uczniowie wcale nie muszą być jednak z tego systemu zadowoleni.

Librus pozwala nauczycielom uzupełniać listę obecności na ekranie monitora komputera albo laptopa. Nauczyciel może robić to również na specjalnym papierowym druku, który następnie jest automatycznie skanowany i wczytywany do systemu informatycznego. Wydaje się na początek, że oznacza to więcej pracy dla nauczyciela, ale wcale tak nie musi być. Pamiętajmy, że do tej pory nauczyciele notowali wszystko w dzienniku papierowym. A z dziennikami różnie bywało. Dzienniki czasem ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach widziane ostatnio gdy wylatywały z okna szkolnej toalety. A dziennik to tylko czubek góry lodowej papierkowej roboty, którą nauczyciele mają. Muszą pisać różne sprawozdania, podsumowania, wnioski, analizy, zestawienia, wpisywać uwagi do dzienniczków uczniów czy wypełniać karty ocen. Na kontakt z uczniami pozostaje czas tylko prawdziwym pasjonatom.

Librus bierze dużą część tych żmudnych i monotonnych zadań na siebie przez co nauczyciel ma więcej czasu dla uczniów, którzy nota bene mogą przez system kontaktować się w prosty sposób z nauczycielem czy przesłać tragiczną historię pracy domowej zjedzonej przez psa sąsiada.

Pod tym względem system sprawdza się znakomicie. Również dyrektorzy szkół powinni być zadowoleni odkąd system pozwala drukować  świadectwa na zakończenie roku, wyszukiwać największych nygusów, czy analizować skuteczność nauczycieli w niesieniu kaganka oświaty.

Niestety to co dla nauczycieli i dyrektorów jest świetnym rozwiązaniem dla dzieci, a w szczególności rodziców takie już nie jest. Nie będzie już zagubionych dzienników nauczycielskich. Nie będzie już ocen wymazywanych korektorem. Nie będzie też wybacz, ani zmiłuj się. A ponieważ Librus działa nieubłaganie sprawnie szanse na zawieszenie się jego serwerów są z roku na rok coraz mniejsze. Każda jedynka, każda nieobecność na lekcji, spóźnienie czy w końcu złe zachowanie zostanie zapisane, zapamiętane i rozliczone.

Uczniowie przeżyli już mundurki, przeżyli kamery w szkołach, identyfikatory i skanery linii papilarnych jak w filmie z Jamesem Bondem, więc również taki system totalnego monitorowania postępów w nauce przeżyją.

Najgorzej jednak mają oczywiście rodzice. Nie będzie można już przemilczeć jakiejś niefrasobliwości dziecka. Nie będzie można udawać, że się nie wiedziało o wywiadówce, gdzie wychowawczyni chciała poświęcić uwagę kwestii wychowania ich dziecka, a jeśli dziecko się spóźni, dostanie złą ocenę albo nie będzie go w szkole, rodzic dostanie SMS-a na komórkę. Takie czasy.

A może lepiej było jak rodzic nie musiał o niczym wiedzieć? Gdy można było jeszcze nadrobić jedynkę zanim rodzic się o niej dowie? Gdy drobne wybryki mogły pozostać niezauważone? Jak myślicie? Piszcie w komentarzu!

A na koniec kilka sprawdzonych metod na nauczyciela:

1. Poproście belfra o powtórzenie poprzedniej lekcji bo była ciekawa, ale nie wszystko zrozumieliście. Z przyjemnością powtórzy

2. W trakcie narracji zacznijcie dopytywać się o jakiś wymieniony temat. Belfer widząc iskierkę zaciekawienia nauką zacznie rozwodzić się nad tematem zamiast jechać dalej z programem.

3. Metoda na samorząd. Powiedzcie, że zobowiązaliście się pomóc samorządowi w czymś naprawdę ważnym i musicie opuścić lekcję na pół godziny.

4. Nie kombinujcie tylko się kujcie

Napisano w Edukacja Tagi: , , , , , , , , , ,