Internet nie wykończy starych mediów. Tylko je zainspiruje.

Jak internet wpłynął na dziennikarstwo? Dowiedz się, jaka przyszłość leży przed dziennikarzami i jak możemy się przed tym bronić.

Jak wiedzieć bez mediów?

Nigdy nie byłem specjalnie zainteresowany mediami. W sumie dalej nie jestem. Od wielu lat nie oglądam TV, chyba, że czasem, żeby zająć czymś oczy. Jak można czerpać wiedzę o świecie nie oglądając TV? Jest internet, są serwisy newsowe typu Onet, WP, Interia itp. Ale też niespecjalnie człowiek ma czas wgłębiać się w podawane informacje. Każdy z nas pracuje, czy uczy się i generalnie ma lepsze zajęcia niż śledzenie wydarzeń na świecie. To znaczy, inaczej. Nie każdy ma czas wgłębiać się w nie. Ale oczywiście pewna wiedza jest potrzebna, chociażby do prowadzenia rozmów ze znajomymi.

Więc wystarczy włączyć TV, obejrzeć wiadomości, czasem, albo, jak gdy ktoś uważa się za osobę chcącą wiedzieć więcej, codziennie. Albo można przeglądać nagłówki na serwisach newsowych i czytać informacje, które wydają się ważne. Ważne? Czy może tylko interesujące?

Nie ma wątpliwości, że jednak czytamy informacje, które w jakiś sposób zwracają naszą uwagę, wydają się dla nas ciekawe. Niekoniecznie jednak to co przykuwa uwagę, czy zdaje się być ciekawe jest ważne.

Jakie były media?

Można by sądzić, że jest jednak powód, dla którego media, zresztą nie tylko dzisiejsze, porzucają sprawy trudne, ważne, nudne i zajmują się błahymi, płytkimi, ale za to ciekawymi. Wzbudzającymi sensację, chociaż nie zawsze uzasadnioną, pobudzające emocje: gniew, zaskoczenie, oburzenie, rozczarowanie, uśmiech, czy w końcu, nienawiść.

Cóż zrobić, jeśli taka jest natura człowieka, to media prędzej czy później uświadomiły sobie, że żywią się ludzkimi emocjami i że to sposób aby przetrwać.

Oczywiście świat dostarcza wystarczająco dużo faktycznych wydarzeń, które powodują pobudzenie emocji. Naturalnie więc media dążą do dzielenia się właśnie nimi. Oczywiście media, dla których jedynym celem jest wzbudzenie jak największego zainteresowania. Media, które stawiają sobie jakiś inny cel niekoniecznie muszą walczyć o wielki rozgłos, ponieważ wyznaczenie sobie celu innego powoduje, że rozgłos nie jest aż tak ważny.

Jednak czasy mediów, które miałyby jakąś misję dawno się skończyły. Właściwie nie wiem, czy kiedykolwiek one były. Może to jest tylko idealistyczne wyobrażenie, jedno z wielu, które legło w gruzach.

Jakie więc mamy teraz media? Po pierwsze media, których celem jest wzbudzenie zainteresowania tak jak troll internetowy. Podporządkowanie działania mediów temu celowi powoduje przyjęcie określonych postaw.

Nieważne sprawy są ciekawe

Po pierwsze media te zajmują się głównie sensacyjnymi informacjami. To powoduje, że poważne sprawy, zbyt nudne może dla przeciętnego śmiertelnika, w ogóle nie mają prawa znaleźć się w tych mediach telewizyjnych, gazetowych czy internetowych.

Właściwie nie byłoby w tym jeszcze nic złego, gdyby media tego typu skupiały się na wyszukiwaniu historii typu pies uciekł ze schroniska i sam do niego wrócił. Przeinaczenie rzeczywistości w przypadku tych mediów powoduje, że odbiorca nie wie właściwie czy coś ważnego wydarzyło się na świecie. Dostaje ciekawe informacje, o których można pogadać. W pewnym sensie jest to więc raczej forma medium rozrywkowego, a nie informacyjnego.

Byłoby dobrze, gdyby media skończyły na szukaniu sobie sensacyjnych informacji. Nieszkodliwe, nie mające żadnych innych celów takie media nie szkodzą o tyle, o ile nie dają odbiorcy złudzenia, że się czegoś dowiedział ważnego i do pewnego stopnia jest to umowa zawierana za obustronną zgodą. Media poszły jednak dalej…

Czytaj podobne  20 lat demokracji

Świat daje za mało sensacji

Jednak media na tym nie skończyły. Widocznie za mało na świecie jest sensacji realnych, więc tworzyć należało sensacje wykreowane. To oblicze mediów ma już długą historię i wcale nie jest wytworem nowoczesności. Można tu już mówić o kreowaniu fałszywych wyobrażeń o świecie, które skutkowały istniejącym do dzisiaj legendom miejskim, czy przeświadczeniom, które nie mają związku z prawdą, zostały dawno obalone, albo nigdy nie miały racji bytu. Do pewnego stopnia oczywiście można uznać, że taka forma mediów ma jakiś sens. Tak samo jak film, czy książka, które pokazują świat wyobrażony przez autora. Dalej dają ludziom rozrywkę parainformacyjną plus odrobinę wytworzonej samemu sensacji.

Nie jest jeszcze tak źle. Jednak kolejne stadium już jest raczej niepokojące. Otóż wygląda na to, że jeśli zbierzemy wszystkie sensacyjne wiadomości ze świata i będziemy tworzyć swoich ile się da, nie wystarczy aby zapełnić 24 godzinny program parainformacyjny. Po prostu część ludzi nie kupuje tego. Z jakiegoś powodu te wszystkie zabiegi działające przecież na niezmienne, ludzkie emocje przestają przynosić pożądany efekt. Ludzie mają dostęp do sieci, mniej oglądają telewizję, mniej kupują gazet, mniej słuchają radia. Ludzie pracujący w “starych” mediach i awansem w “nowych” nie są głupi. Wiedzą, że era informacyjna to nie mrzonka, że świat się zmienia i zaraz stracą pracę, jeśli czegoś nie wymyślą.

Dinozaury dziennikarstwa w erze internetu

Mamy więc przedstawiciela typowej “starej” szkoły mediów. Przedstawiciela słabo wykształconego, który generalnie zajmował się sprawami mało istotnymi, co pozwalało mu unikać zajmowania się czymś poważnym, co mogłoby wzbudzić kontrowersje, które by mogły co prawda zwiększyć zainteresowanie, ale nie tylko wśród odbiorców, ale też osób wpływowych. Wiadomo natomiast, że taki dziennikarz nie chce ryzykować, szczególnie w czasach tak ważnych przemian, że straci pracę, a odwagi mówiąc o rzeczach błahych nigdy nie musiał się uczyć.

Więc taki “stary” dziennikarz otwiera internet i próbuje dowiedzieć się, co powoduje, że ludzie spędzają tyle czasu w sieci, zamiast oglądać jego programy. Zdolności poznawcze kierują go wyrafinowaną drogą na forum Onetu. Obserwuje, patrzy, uczy się. Ludzie dyskutują, jest ożywiona atmosfera. Tego mu trzeba: zainteresowania. Idzie dalej: patrzy. Ludzie interesują się rzeczami ważnymi, podczas gdy on od lat mościł się mówiąc o andronach.

Cóż więc stwierdza taki dziennikarz starej ery? Że aby utrzymać swoją pracę musi jednak mówić o rzeczach ważnych, bo ludzie o nich dyskutują w sieci. Po drugie, że trollowanie to wprost wyśmienita metoda zyskania zainteresowania! No dobrze, wygląda to na pewną zmianę. Ale jeszcze dochodzi jedna sprawa. Otóż ten dziennikarz dalej jest bez dociekliwości, odwagi wykształcenia i chce dalej tak jak zawsze nie deptać niewłaściwym osobom po nogach, mieć bezpieczną pracę i dalej móc zbierać pensję za stanowisko “dziennikarz”.

Ostatnio możemy coraz częściej obserwować takie dinozaury dziennikarstwa w akcji. To znaczy, ja obserwuję taką tendencję od kilku lat. Możliwe, że to nic nowego. Niemniej internet chyba stanowił jakiś znaczący przełom, bo zmiany są dosyć silnie zauważalne.

Dziennikarz wypływa z bezpiecznej przystani

Jakie są konsekwencje takiego działania? Otóż kilka.

Czytaj podobne  Jak rozpoznać czy wprowadzany jest ustrój totalitarny?

Po pierwsze możemy czytać i oglądać dziennikarzy, którzy z mniejszym lub większym szczęściem (bo nie ma co mówić o postępach) starają się ogarnąć otaczającą ich rzeczywistość. Czasem jest to zabawne, czasem śmieszne, a czasem smutne.

Po drugie jednak mówienie/trollowanie o andronach o ile było bezpieczne dla dziennikarzy i względnie jeszcze nie wpływało negatywnie na odbiorców, to trollowanie o poważnych sprawach, ludziach i wydarzeniach w określony sposób rodzi postawy wśród ludzi, a ludzie są różni, które nie zawsze są dobre, a bywają niebezpieczne dla innych.

Po trzecie postinformacyjne media trollując same rezygnują z wielu swoich, uznawanych za niezbywalne, przywilejów. To znaczy. Nie odnoszę się do czasów wcześniejszych, bo w nich nie żyłem. Niemniej: dziennikarz jako osoba zajmująca się relacjonowaniem wydarzeń w sposób obiektywny, będąca okiem i uchem milionów odbiorców, dostaje niejako uprawnienia od odbiorców i ich poparcie w zdobywaniu i relacjonowaniu informacji. To znaczy, ma pewne poparcie jawne, albo niejawne ze strony odbiorców, którzy płacą za program czy gazetę.

Jednak co się dzieje teraz? Media rezygnują z roli relacjonujących wydarzenia. Relacjonowanie wydarzeń jest nudne. Zainteresowanie wzbudza ich komentowanie. Komentowanie w sposób, który wzbudza dowolnie wybrane emocje. A więc skoro dziennikarze postanawiają być dla swoich milionów odbiorców nie okiem i uchem, a zaledwie umiarkowanie inteligentnym szydercą, czy też względnie mało błyskotliwym żartownisiem tracą prawa, które daje dotychczasowo rozumiany zawód dziennikarz. Bo kto z tych milionów odbiorców uzna za słuszne, żeby poprzeć takiego dziennikarza jako niejako swojego reprezentanta w dotarciu do informacji? Owszem, taki postdziennikarz może mieć poparcie od odbiorców, ale raczej w sensie kogoś, kto komentuje, umila, rozbawia, czy też oburza, ale to przecież każdy potrafi. Na pewno są ludzie, którzy potrafią to robić lepiej. A jeśli nawet nie, to moda i błyskotliwość są zmienne, więc i poparcie może bywać intensywne lecz krótkotrwałe.

Innymi słowy: dziennikarze w dzisiejszych czasach (nie wiem jak kiedyś) rezygnują ze swojej roli i ze swoich przywilejów. Z własnej woli.

Jak bronić się przed trollem dziennikarskim?

Można zastanawiać się czy ta próba walki dinozaurów medialnych z trollami internetowymi we wzbudzaniu najgorszych emocji ma szanse wygranej, o ile w ogóle taka walka może być o wygraną. Zdaje mi się, że nie. Na pewno jednak ten medialny trolling niesie ze sobą o wiele bardziej negatywne konsekwencje dla społeczeństwa niż trolling na forach. W necie społeczności same jednak w miarę możliwości starają się unikać trolli, ignorować je, bo to jedyny sposób na walkę z nimi. Trolling w mediach trudno uniknąć. Dociera do milionów widzów, którzy liczą na jakieś informacje. Dostają natomiast mniej lub bardziej wyrafinowany trolling, który jest mniej lub bardziej ukryty przed widzem. Niektórzy go zauważają, inni nie, jednak większość (która jeszcze ogląda TV) dużo się z materiałów trollingowych nie dowie, ale pozostaje ze wzburzonymi emocjami nie zawsze zdając sobie kto, dlaczego i przeciwko komu je w nich wzbudził.

Jak się przed tym bronić? Internet już dawno znalazł najlepsze rozwiązanie. Brzmi ono: ignoruj trolla. Niestety bardzo trudno ignorować trolling uprawiany we właściwie wszystkich głównych mediach w Polsce. Narzucają one każdego dnia temat, na który będą trollować. A trolling masowy w mediach nie ogranicza się tak jak w internecie do jednego forum. Trolling medialny rozprzestrzenia się na całe społeczeństwo. Niestety. I wszyscy w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy nim dotknięci. To jest dosyć niebezpieczne, ponieważ o ile gadanie o andronach może zaśmiecać umysł, to trolling zatruwa serca. Oczywiście czasem ktoś mi się zapyta, czemu nie oglądam TV, nie wiem czasem o czym się gada “na mieście” akurat tego dnia. No ale jak odpowiedzieć na takie pytanie? Że może nie każdy temat jest wart uwagi? Że może nie każda opinia nie jest warta w ogóle komentowania? Walka z trollingiem w sieci polega na ignorowaniu trolla. Dlaczego więc mając do czynienia z trollingiem dziennikarskim miałbym stosować inne metody? To chyba oczywiste. Zostaje wzruszyć ramionami i iść dalej.

Czytaj podobne  Jak zgłosić protest wyborczy

Czas na zmianę! Idealizm

No dobrze, ale czy jest w ogóle szansa na jakąś zmianę? Tego nie wiem. Z pewnością jednak trzeba wziąć pod uwagę, że dziennikarze w żaden sposób nie mają już legitymacji odbiorców. Po drugie to, że odbiorcy też nie mają do końca wpływu na dziennikarzy. Kiedyś można było nie kupić dziennika tego, a kupić inny wspierając swoją kasą tych dziennikarzy, których uważamy za przykładających się do swojej pracy.

Teraz jednak tak nie jest. Zasadniczo istnieje globalny wolny wakat dla osób zajmujących się przekazywaniem informacji. Wakat o dużej społecznej wadze, ale też dostarczający dość mało zainteresowania. A więc niedzisiejszy. Dziennikarze z tego wakatu rezygnują i idą w kierunku innym. A my nie mamy jak wybierać, bo po pierwsze dziennikarzom przestało zależeć na tym za co ich szanowaliśmy. Po drugie nie płacimy już tym, którzy dostarczają nam informacje. Dziennikarzy dzisiaj sponsorują np. producenci leków na hemoroidy. I to oni najwyżej mają jakiś wpływ na informacje wybierając na jakich portalach internetowych czy w jakich TV się reklamują. A z pewnością ból dupy nie jest pożądany przez producentów leków i odbiorców jednocześnie 🙂

Niestety w takiej sytuacji nie mamy co liczyć na jakieś zmiany. Dinozaury dziennikarstwa miotają się i niszczą wszystko wokół jak słonie w składzie porcelany, czerpią najgorsze wzorce z sieci, kompromitują się i ośmieszają. Nic ich już nie uratuje, a kolejne kroki to kolejne gwoździe do trumny np. wprowadzanie opłat za treści. Za jakie treści? Ludzie codziennie za darmo produkują bardziej zgryźliwe, bardziej złośliwe, prostackie, mniej lub bardziej wyrafinowane, błyskotliwe czy inteligentne zupełnie za darmo. Możesz nawet nie chcieć ich dostawać, a zarejestruj się na jakimś forum to szybko rozejrzysz się, a dostaniesz swoją własną, darmową porcję trollingu. I to od ludzi, którzy uczyli się już lata.

A dziennikarze? No cóż dinozaury dziennikarza są daleko w tyle i nigdy trolli zawodowych nie dogonią chociaż próbują. Ich czas w końcu przeminie. Po nich jednak pewnie przyjdą ich dzieci, bo jak wiadomo w Polsce dziennikarstwo to dosyć rodzinny interes, przechodzący z pokolenia na pokolenie, a kolejne pokolenia wcale niezbyt dużo się uczą na błędach rodziców.

Wiedza nadal będzie w cenie

Czy jest jakaś pozytywna myśl na koniec tego wywodu? Owszem. Wydaje mi się, że zasadniczo, jako społeczeństwo powinniśmy się uodpornić na trolling medialny, bo pewnie za jakiś czas on przeminie, ale naprawdę szkoda czasu i nerwów, bo nikt tego nie zwróci. Nie ma też co za bardzo się wzburzać, że społeczeństwo jest takie a nie inne. Nigdy nie jest tak, żeby wszyscy wiedzieli tyle samo i to jest dosyć optymistyczne. Bo okazuje się, że nawet w dobie internetu i pełnego dostępu do informacji wiedza i rozeznanie w świecie nadal są jakimś wyróżnikiem.

Przeczytaj też

Jak zgłosić protest wyborczy Dowiedz się jak zgłosić protes wyborczy w kilku prostych krokach. 1. Odwiedzamy lokal wyborczy z komórką z aparatem cyfrowym. 2. Podpisanie ...
Jak rozpoznać czy wprowadzany jest ustrój totalita... Jak rozpoznać, że w danym kraju wprowadzany jest ustrój totalitarny? Możemy to ocenić względem metod jakie stosowały ustroje totalitarne występujące n...
Kim są ci czterej blogerzy? Blogerzy wychodzą do mainstreamu. A o czterech z nich wiemy naprawdę bardzo mało. Może razem uda się zebrać więcej informacji. Pamiętacie jak w cza...
Na kogo głosować w wyborach? Na kogo powinieneś zagłosować w wyborach prezydenckich? Jeżeli chcesz się dowiedzieć to czytaj dalej. Czym dłużej czytam o poglądach kandyd...
Nie mam dużo, ale pomogę Mój blog jest na tematy informatyczne, ale stali czytelnicy wiedzą, że czasem poruszam inne ważne według mnie tematy, ale nie tak często aby zakłócić ...
Dlaczego tak mało ePITów? W tym roku 320 tysięcy osób złożyło PITy przez Internet. Dlaczego ta liczba jest tak mała w stosunku do milionów papierowych PITów? Mam na ten temat k...
Napisano w Społeczeństwo Tagi: , , , , , , , , , , , , ,